Dziś mija dwudziesta rocznica śmierci Jerzego Kukuczki.
Chcemy przyłączyć się do kręgu pamięci o gigancie gór wysokich.
Za zgodą Górskiego Magazynu Sportowego "GÓRY" publikujemy ostatni wywiad z Jerzym Kukuczką.
Krzysztof Baran: Jak się czujesz w roli najlepszego alpinisty świata ostatnich lat?
Jerzy Kukuczka: Zaczynasz ostro, chyba nawet za ostro, nie jestem bowiem najlepszym alpinistą świata – nigdy tak o sobie nie myślałem. Mogę się określić tylko w jednej konkurencji, którą nazwałbym — 14 x 8 tysięcy. W tej konkurencji jestem drugi.
Za Messnerem?
Tak.
Ale część prasy, i to chyba nie tylko u nas, usiłuje Twoje osiągnięcia stawiać na pierwszym miejscu, przed wyczynami Messnera.
Nie ma się co dziwić, jest taka potrzeba społeczna. U nas w Polsce brak sportowych sukcesów, więc dobrze znaleźć kogoś, kto pracowałby za wszystkich. Jeśli się bardzo chce, to można tak zestawiać himalajskie osiągnięcia, aby zawsze być najlepszym, np. w ilości nowych dróg, wejść zimowych. itd. Ja tego nie robię, ale jeśli ktoś to lubi, to jest to jego sprawa. Faktem jest, że się w ostatnich latach zrobiło o mnie głośno, także dzięki Messnerowi.
